Księga


Linki

MOJE

filmiki
złap robaczka
zabawa w chowanego
kotek i mrówka
bitwa śnieżkami
lody
misio
piękne poprostu piękne
piłeczka
kanibalistyczna annimacja

...:::O mNiE :P :::...
* Kocham!!!!!! Bardzo mojego Gesia ;)
* techno, trance, HH
* Mamy swoje słodkie maleństwo <3
* nałogowo kocham czekoladę ;)
* Poważniej troszkę.... zmieniam się, jak każdy chyba ;)
* Kontynuuję naukę, i tak całe życie :)
* mam kochaną rodzinę i cudowną pracę
* Kocham muzykę, jestem od niej uzależniona
* Śpiewanie!!Uwielbiam śpiewać :)

..::KSIĘGA GOŚCI::..
WPISZ SIĘ ;)

..::ONI MNIE WIDZĄ Z DRUGIEJ STRONY::..
NaTaLeCzKa :)
Summer pozytywnie zakręcona truskaweczka :D
metka-stronnica na maxa sup!!!
anielski blog- kicia

Archiwum

2012
marzec
2011
wrzesień
lipiec
czerwiec
marzec
2010
grudzień
listopad
wrzesień
maj
marzec
2009
grudzień
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
luty
styczeń
2008
listopad
wrzesień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec

blog.pl

* * * * *
Design by Gingery

 

 

Blog

 

Obraz przeszłości

Wspomnienia jak wiatr rozwiane...
Jednym podmuchem zmazują to co chcemy aby trwało wiecznie..
Wspomnienia natomiast zamalowują płutno do cna...
po czym możemy zamknąć oczy...
I oglądnąć to raz jeszcze.. Stojąc z boku...
Tym razem nie możemy zrobić nic...
Możemy jedynie coś domalować nie mając pewności czy obraz będzie wyglądał lepiej....
Z reguły nie robimy nic, bo boimy się że możemy coś zniszczyć...

Ja teraz wiem, że domalować nic się nie da... Zabrakło mi pigmentu...


butterfly170
2012-03-03 23:47:34skomentuj (0)
nie warto prosić o pomoc

Nie warto zwyczajnie rozmawiać- bo nazwą Cię plotkarzem
Nie warto się uśmiechać- bo powiedzą, że się naśmiewasz
Nie warto być lojalnym- stwierdzą, że przemawia przez Ciebie fałsz...
A kiedy potrzebujesz pomocy- uznają, że nie zasługujesz na nią.... 
Kiedy sobie na nią zapracujesz, powiedzą, że to było za mało...
Kiedy się rozżalisz, powiedzą, że nie masz do tego prawa...
A kiedy zaniemożesz, zapytają "DLACZEGO TAK SIĘ STAŁO?"


butterfly170
2011-09-26 22:19:07skomentuj (0)
próżność... a może... zamknięty świat

z pewnymi chwilami przychodzą do mnie pewne myśli;
chcę napisać, że kiedy dąży się do celu to staramy się to robić "po trupach"
To dobrze, jednak w pewnych sytuacjach zbyt mocno się nakręcamy, i po drodze dużo na tym tracimy. a jeszcze później kiedy osiągamy szczyt, zapominamy o tym, po co tak naprawdę biegniemy.
W przystankach potrafimy zranić jeszcze kogoś bliskiego.
Skupmy się nad tym co chcemy uczynić.
Nie działajmy spontanicznie....


Kocham Cię Grzesiu :*

butterfly170
2011-07-25 18:22:42skomentuj (0)
Przeszłość

Jesteśmy starsi, zakładamy rodziny, układamy sobie życie... czasami parę razy od nowa,
a mimo wszystko cały czas wspominamy przeszłość.
Nawet jeśli teraz myślę, że nie jest mi dobrze, że mogłoby być lepiej,
to później pomyślę o tym właśnie czasie "kurcze, ale wtedy było dobrze. Chciałabym wrócić do tego czasu"

Takie to banalne... Jednak jest czas w moim życiu który był najpiękniejszy, a wspomnień nikt mi nie odbierze...
To czas kiedy miałam naście lat. Wszystko było takie błogie.... Jedyne zmartwienie to: Co by tutaj dziś zrobić. W szkole było tak wspaniale, że teraz kiedy się studiuje to marzy się by wrócić do czasów liceum. Wsyzstko było prostrze. Praca za 800 zł była najlepszą pracą na świecie, bo miało się na własne wydatki, a i tak nie wiadomo było jak wydać te pieniądze.

Wypady do Skorochowa były niezwykłym przeżyciem, oraz zjazdy na tyrolce, które serwowali mi Pepo i Stypyr. Parę godzin nastrajania lin po to by zjechać dwa razy. Albo wyjazd na Gębczyce i chodzenie na golasa wokól ogniska z liśćmi na głowie. Potem półmetek, którego końcówki nie pamiętam, parę nie miłych przeżyć, po wspólne wigilie oraz sylwester. Wyjazdy na basen...

Chciałoby się powiedzieć wróć beztroski czasie....
Pamiętam

butterfly170
2011-06-07 22:39:28skomentuj (0)
::

Teraz nie jestem zgaszona. Już nie...
Już nie, bo jestem szczęśliwa. Z powodu swojego, a co Was to obchodzi. Jak chcecie się zainteresować to się zainteresujecie, A póki tego nie zrobię nie dowie się nikt kto nie jest przyjacielem.

Jest jedna osoba za bardzo zainteresowana, która nie powinna czytać tego blogu. Za bardzo się "wpierdala" za przeproszeniem. I mam nadzieję, że kiedyś jej się odwidzi i zapomni, że isteję ja i ktoś.

A póki co, to nie mam co narzekać. Bo jestem szczęśliwa i nikt mi tego nie odbierze





Pozdro dla Miśka. trzym się brachu

butterfly170
2011-03-29 23:54:51skomentuj (0)
Dmnt

Chodzę zgaszona od paru dni...
Nie wiem, nie kontroluję tego. Poprostu, bez powodu.
A może powód jest i siedzi we mnie gdzieś tam podświadomie....
W dupie to mam. Żyje się dalej.


butterfly170
2011-03-29 20:43:46skomentuj (0)
zapomniane

hmmm....Chciałam powiedzieć... nie, nie wiem czy chciałam właśnie to powiedzieć....
Czy oni o mnie pamiętają? Nie wiem, nie mam pojęcia... Albo nie pamiętają, albo mają w dupie.
Nie znam się na tuym, napewno nie jestem naiwna. A jeśli już jestem, to jestem tego świadoma.
Lecz co siedzi w ich mózgach? Nie wiem....
Siedziałam wczoraj i liczyłam na coś...wydaje mi się jednak, że oni o mnie zapomnieli
:(

butterfly170
2011-03-09 19:52:42skomentuj (0)
Iść za marzeniami

Uśmiecham się przez łzy...
Tylko ja wiem...
Odnajdę swoje miejsce
i zdobędę to, o czym marzę
Za marzenia nie karcą
Tak, to prawda...
Nie ma sensu rezygnować
Trzeba chceć____________ _

butterfly170
2010-12-01 12:12:40skomentuj (0) Tagi: marzenia
scenariusz życia

Zniesmaczona scenariuszem życia......(?)
Ostatnio niestety tak...
Życie zmusza nas do refleksji. I wtedy głębiej zastanawiamy się co się w okół nas dzieje...

Po co???
Przecież i tak myśląc nic nie zdziałamy...
To są myśli zbędne....
Tak mi się przynajmniej wydaje...


A teraz?
Zastanawiam się właśnie czy nie jestem za stara już na pisanie bloga....
Ech....

butterfly170
2010-11-02 21:43:01skomentuj (2)
Co?

Tak, oto postanowiłam napisać...
Cóż mi się stało? Ech... życie.

Życie, takie trochę popierdolone. Dlatego, że mam spore rosterki.
Mam biznes, który muszę (chcę) prowadzić, a za tym idzie wielka odpowiedzialność.
Muszę się do tego mocno przyłożyć a będzie dobrze

Będzie dobrze?
Taaaaak. Musi.

butterfly170
2010-09-11 22:21:42skomentuj (1)
Złość karmiona...

A gdyby pioruny szalały, zamiecie niszczyły wszystko dookoła!!!
A gdyby wiatr pochłaniał żywe istoty moich myśli...
Było by wspaniale...
Nie miałabym kary, ani tej cielesnej, ani materialnej, ani fizycznej

Chcąc ukoić złość, nienawiść, okrutność swego serca
zniszczyłabym część tego co tylko zapragnę.

Dławiłabym ich gardła
Z czystością sumienia zmyłabym pozostałości

Z zaciśniętą szczęką powtarzałabym to co zapragnę powiedzieć
Tak!! Nikt nie zwróci mi uwagi, bo to ja będę królową!

Oczy już nie wyrażą życzliwości
Będą nienawiścią
Usta nie uśmiechną się
Będą zawistne

butterfly170
2010-05-22 21:18:48skomentuj (0)
starowinka

i choć czarne chmury wiszą nad nami
ja chcę się podnieść i przegonić złe czary
wnet założę różowe okulary
i zapomnę o złości, nicości, niewiarze
ukoję swe nerwy,
odtrącę niepokój
powrócę w nowej osobie
nie mówiąc nic Tobie
zagarnę szczęśliwość
wygonię złe wróżki
i posiądę w raju
obok dobrej staruszki

butterfly170
2010-03-16 22:47:26skomentuj (0)
inna

Zawsze chciałam być inna,
choćby dlatego by mnie nie skopiowali.
Chciałam być kontrowersyjna,
lecz najbliźsi mi odradzali...
Czułabym się chyba lepiej,
lepiej niż mogę to sobie wyobrazić,
wtedy bym żyła niebem
choć Bóg móglby się obrazić

Zmieniłabym siebie nadzwyczajnie
niebanalnie
nieobliczalnie
Bo na to mam taką ochotę!
Napewno to nie byłoby mimochodem

Pokazałabym wszystkim co dla mnie to wszystko znaczy...
tzn w sensie sztuczne życie
tak zwane "lansy"...
Byłabym wtedy inna
wyróżniałabym się w tłumie
choć tak naprawdę żyłabym w ukryciu....

butterfly170
2009-12-28 02:33:27skomentuj (0)
Nadzieja na lepsze jutro

Już nie jest tak jak kiedyś.
Zrezygnowałam..
Już nie będę samotną duszyczką, oddającą się całą sobą...
Teraz wiele zrozumiałam,
wiem, że robię dobrze- dla siebie
W końcu zrozumiałam że życie uczy nas wiele
chce powiedzieć sporo,
lecz nie zawsze potrafimy słuchać.
Sądzę, że ja powoli zaczynam się wsłuchiwać.
Wiem jednak że nie zawsze zrobię tak jakbym chciała
ale to nie zawsze ode mnie zależy.
Usprawiedliwiam się póki mogę.
To co piszę jest dla wielu z Was nie jasne
Ale to nie dla Was ma być jasne,
wybaczcie- tu chodzi tylko i wyłącznie o mnie

Napewno zrobię wszystko żeby czuć się wartościowo,
chcę się czuć potrzebna,
pragnę być niezależna
nie chcę być obciążeniem i nepewno nie będę.
Ptrzebuję czasu, ale on napewno się znajdzie

Wielu ludzi zdziwi sie na co mnie stać,
że potrafę coś zrobić ze swoim życiem,
że nie zaprzepaszczę szansy o ile ona się pojawi
Ja jednak widzę nadzieję :D

butterfly170
2009-10-18 16:55:02skomentuj (1)
;(

tyle chciałam ci dać,
tak mało choć dla mnie tak wiele
tyle ci chciałam dać
chociażby siebie mój aniele
tyle ci pragnęłam oddać
swoją miłość
choć ona warta nic nie jest
chciałam ci oddać swój świat
każdy dzień i ostatnią niedzielę.

nie wiem czy starczy mi słów,
gdy będę chciała Ci powiedzieć
a gdy już się odważę
nie wiem czy starczy mi tchu...



i na co mi to wszystko???

butterfly170
2009-10-16 03:14:33skomentuj (0)
reflesje

Refleksyjnie dziś. Dość dawno tego tu nie było....
Rozmyślałam ostatnio o tym co kiedyś tworzyłam, czym się zajmowałam i co było moją pasją..
Oczywiście muzyka, śpiew... Dlatego za każdym razem kiedy znów włączam pisenki Ryśka Riedla rozmyślenia wracają
Ale nie wracają, bo wracają, tylko uderzają z wielką siłą, która powoduję u mnie żal do siebie za zaprzepaszczenie talentu.
Teraz napewno nie powiem i nie zadam pytania retorycznego: "Czy ja ten talent mam?"
Otóż dobrze wiem, że mam. Bo napewno bym nie osiągnęła tylu pięknych rzeczy gdyby tego talentu poprostu nie było.
Po za tym mój śpiew napewno nie wywoływałby u tylu osób łez które za każdym razem się pojawiały kiedy dawałam koncert...

Wiele osób by teraz powiedziało... "Ula, teraz jest za późno..." Ja jednak wiem że nie. Otóż samo dziecko nic nie zmiania. Tym bardziej motywuje mnie do tego abym zaczęła robić coś ze sobą. I mam nadzieję, że będę mieć różnież oparcie w G., mam nadzieję że mi zaufa i nie będzie się bał, że to co chcę osiągnąć zniszczy nasz związek...



Zabarwiłeś mą barwę jeszcze w matki łonie
Pokolorowałeś moje życie..
Obiecuję Ci Boże, ten talent nie utonie

butterfly170
2009-10-09 19:56:17skomentuj (0)
,,,->!<-,,,

I choć naprzemian traktuję swoję duszę,
raz woń szczęścia, z innej strony piekło i katusze
Siedzę z tym sama...
Miłość złośliwa i fałszywa!!
Uśmiechem zadaje ból....

łzy słoną nutą opiewają pieśń
Pieśń o smutku i niedostatku
Bo przecież ileż można chcieć od życia (?)
Czy nie zasługuję choć na odrobinę "bycia" ?

W kącie niewiary zwijam się w kłębek
kłębek żalu, złości i nienawiści
Czy obdaruję teraz nim kogoś
Jedynie siebie- darem zawiści :/


Uleczka170 wszelkie prawa zastrzeżone...

butterfly170
2009-08-28 12:39:26skomentuj (1)
pustkę widzę wszędzie....

Pytali wszyscy po co
gdzie mnie nogi niosą
i wtedy ruszył pociąg
bo łez nie widać nocą
bo nocą łez nie widać
ruszyłam w obcą ziemię
ruszyłam bezimiennie
żyłam tak codziennie
i żyłam niezupełnie

Serce tak wywiozłam serce
a świat mnie wziął na ręce
nie czekajcie
więcej chciałam widzieć więcej
a pustkę widzę wszędzie
każdy z nas ma tylko jeden dom

To samo niebo dla nas
a ziemia nie ta sama
zdjęcia w antyramach
gdzieś na kolejnych ścianach
bez domu bez oazy
i w końcu powróciłam
po wiarę i po siłę
i nic nie zobaczyłam
bo losy tak zawiłe







butterfly170
2009-08-04 20:01:37skomentuj (0)
Jestem już duuuży chłopak

"Tydzień temu mamusia była na wizycie u bardzo miłego Pana doktora.
Byłem grzeczny, bo tak ponoć wypada, więc jak mnie uciskał sondą przez brzuszek to siedziałem grzecznie, aby mógł zbadać czy wszystko ze mną ok :-)
Oczywiście zaglądał mi między nóżki, ale co mi tam, juz się przyzwyczaiłem :)
Mamusia była zachwycona widokiem mnie, ale szkoda, że tatusia nie było wtedy, ale jak praca to praca...
Ostatnio jednak czułem straszny niepokój. Mamusia się czyms bardzo zdenerwowała... Coś ją chyba bolało, bo płakała. Tatuś zawiózł ją na pogotowie ginekologiczno- położnicze. Jechał chyba szybko, bo mamusia krzyczała do niego, żeby zwolnił, bo ona jeszcze nie rodzi. Siedziała w autku, głaskała mnie po brzuszku i powiedziała, że mam tu siedzieć jeszcze te swoje 4 miesiące, bo to nie czas. A ze względu na to że jestem grzecznym chłopcem to posłuchałem..."

Tak się denerwowałam. Przed oczami ten czarny obraz rodzenia wcześniaka i jego walka o życie. Nie wybaczyłabym sobie czegoś takiego... Przyszła kolej na mnie, więc poszłam za lekarzem jak na skazanie. Zbadał mnie z każdej strony, zrobił usg i próbował zbadać tęto, pierwszy raz w życiu usłyszałam bijące serduszko mojego kochanego syna.....

" I wtedy ktoś naruszył moją ciszę i obserwowanie reakcji mamusi.. cała się trzęsła a ktoś mi znoewu naciskał domek. Też się zdenerwowałem, więc dałem kopniaka, żeby się odczepił, ale po chwili wyczułem narastający spokój jaki ogarnioa mamę, więc na chwilę też się uspokoiłem..."

...Mały nie dał sobie na początku zmierzyć tętna, dawał kopniaki jakich jeszcze nie czułam, ale po jakimś czasie przestał. Wiercił się tylko, ale bardzo dobrze się spisał. Grześ cały czas czekał na mnie w poczekalni, też się denerwował... tak mi go było szkoda. Lekarz nie stwiedził nic poważnego, prócz rozciągania i przygotowywania się kości do porodu. Od razu mi ulżyło. Z tak dobra wiadomością pojechaliśmy do domku spać, i tak się skończyła trauma... :)

butterfly170
2009-07-21 20:55:17skomentuj (0)
Jestem sobie fasol na 100%

No i w końcu zobaczyli moją męskość :-)
Pan doktor ochoczo sprawdził co w brzusiu u mamusi siedzi. Przez chwilkę trzymał rodziców w niepewności. Najpierw pokazał moje duże już serduszko, główkę, a potem to co mam między nóżkami. Jestem silnym i zdrowym chłopcem.
Wiem, że będę miał na imię Gracjanek :-) Tatusiowi pokazały się łezki w oczkach i mamusi też jak mnie zobaczyli. Zaraz po wizycie pojechaliśmy do dziadzi Irka na grób pochwalić się, że będzie miał wnuka. Rodzice nie zobaczyli jak się cieszy, ale wiem że wie i że czuwa nad nami :-) Dziadziuś Włodziu się ucieszył, bo ma same wnuczki a ja będę pierwszy! Ha!

U mnie w domeczku robi się coraz ciaśniej, chyba dlatego, że rosnę jak na drożdżach. Kiedy kopnę mamusię, to tatuś mi zawsze jak jest przy niej, zapuka i coś powie fajnego hihi. A ja lubię go słyszeć, tak jak mamusię. Kiedy ja ich zobaczę...

butterfly170
2009-06-23 19:14:58skomentuj (3)
teraz już wiecie, że jestem z Wami :)

Już od paru dni trenuję swoje nóżki :) A tym samym mamusia je czuje. Tak się cieszę, kiedy się wyprostuję a mamusia dotknie brzusio swoją ciepłą dłonią. Tatuś już też chciał poczuć. Ale się cieszył :-D
Mamusia już wie, że tak do końca nie jest sama :)


butterfly170
2009-06-08 17:59:48skomentuj (1)
Tęsknię... poprostu

"Z oczami pełnymi stęsknionych łez piszę....
Bo tak naprawdę wszystko w sobie duszę...
Ale to nic strasznego, bo....
Tak już to miłością zwą..."





Warto się poświęcić miłości. Pozbyć się egoizmu a zaznać uczucia, które czasami może boleć, ale to tylko po to, żeby później mogło się odwdzięczyć czymś jeszcze piękniejszym. Ja teraz tęsknię, ale wiem, że kiedy zobaczę osobę którą bardzo kocham serce radować się będzie.

butterfly170
2009-05-21 23:48:11skomentuj (1)
cudowny kwiat.

W ziemi coś się osadziło.
Miłością podlewane, światłem uczucia opiewane,
chronione od złych chwastów zazdrości- wyłania się życie.
I choć jeszcze w ukryciu... daje znać o sobie.
I choć nikt go nie widzi... w istnieniu świata objawia się w ludzkiej osobie.
Jeszcze nikt go nie słyszy- wszyscy o nim mówią.
Choć to jeszcze łodyga bez liści wyłania sie spod ziemi- wszyscy je kochają,
choć go nie widzieli.
Teraz jeszcze trochę mu zostało aby pąkiem kwiatu się stać,
ale jeszcze chwilę, jeszcze trochę,
pierwszym krzykiem wraz z oddechem
w promieniach słońca otworzy się ten długo oczekiwany,
cudowny kwiat.


uleczka170
(prawa zastrzeżone)





Mamusia dziś wstała rano troszkę osłabiona. Oj czułem to bo mi też nie było tak wygodnie jak zazwyczaj.
Jakiś taki dziwny niepokój (mamusia tak to nazywa jak się martwi). Słyszałem takie coś "aaa psik!!", no i mama coś dmuchała bardzo mocno...
Więc dziadek zawiózł mamusię do szpitala. Tak miło kołysało.... No i Pani doktor znowu mnie podglądała... :/ To zacząłem się wiercić, żeby sobie nie myślała, że ja też chory jestem. Mamusia zaczęła brać jakieś tabletki które jej pani doktor przepisała i siedzi cały czas, lub leży. A mi jest tak teraz dobrze bo sobie śpię spokojnie. I czasami sie obudzę jak mamusia coś zje dobrego :). Mamusia się już nie denerwuje, ale tęskni za tatusiem... I ja też bardzo tęsknię, bo nie ma kto mnie usypiać wieczorkami. Bo  ja lubię słyszeć tatusia głos. A już od paru dni nie słyszę. No i juz teraz nie ma kto mnie podsłuchiwać jak mamusia kładzie się spać...  Tatusiu kochamy Cię bardzo!!



Życie pączkiem kwiata zwane,
gdy na świat zawita,
miłością będzie obdarowywane....
Ja wodą jego będę,
cieczą która ból z listków zmywać będzie.
Zaś Ty Słoneczkiem się staniesz
i jako jego matka
będziesz na każde wezwanie...


Grzesiu_rey
(prawa zastrzeżone)

butterfly170
2009-05-19 16:58:11skomentuj (0)
Fasol/fasolka?

No i zrobili mi kolejne zdjęcie w czwartek, dwa tygodnie temu. Pojechalismy we trójkę do Pana doktora, ale tatuś nie wszedł z nami. Szkoda. Chyba się bał. Mamusia widziała moje serduszko. Aż łzy w oczach się pojawiły. Mówiła tatusiowi, że biło bardzo szybciutko. Bo ja ponoć taki maluszek jestem, że ho-ho. Teraz pewnie jestem o wiele większy.
Mamusia odpoczywa cały czas. Lubi dużo spać. Ja też :) Ale jak się obudzę to pluskam się, bo chcę żeby mamusi amnie poczuła. Niestety jeszcze nie teraz. I tak będę miał dużo czasu żeby porozmawiać z mamusią.
Teraz mamy coraz większy apetyt. Mamusia lubi bardzo owoce. A na śniadanko je warzywa- tak to się ponoć nazywa, ale i tak nie wiem co to jest.
Tatuś prawie codziennie jest w pracy. Ale jak wraca to przytula nas i daje buziaka mamusi. Wtedy czuję jaka mamusia jest szczęśliwa.

butterfly170
2009-04-22 15:43:06skomentuj (1)
Jestem sobie fasolka :)

"Z tego co mówi lekarz to mam jakieś 8 tygodni i jestem jeszcze baaardzo malutki :) Tak naprawdę to zrobiłem mamusi i tatusiowi dużą niespodziankę, ale oni się cieszą, bo lubią niespodzianki. Każdego dnia jestem większy, ale moja mamusia tego jeszcze nie czuje. Mam już malutkie rączki, nóżki. Moja mamusia się śmieje i mówi, że to raczej płetwy, nie wiem co to znaczy, ale wiem przynajmniej, że ma dobry humor. Chociaż nie zawsze. Czasami zdarza się jej płakać, tylko nikt nie wie dlaczego :/ Ona sama pewnie tego nie wie. Całe szczęście nie trwa to długo.
Mam już malusieńki nosek i oczka. Są kolorowe, ale nie wiem jakie. Mmmmm... tak mi tu miło i cieplutko. Chciałbym robić fikołki, ale jeszcze jestem za malutki. Ćwiczę tak czy inaczej, bo nie lubię siedzieć w miejscu. Niech no ja podrosnę to dam mamie małego kopniaka, żeby wiedziała, że musi odpoczywać bo ja już jestem w jej brzuszku. Czasami zapomina i chodzi do sklepu niosąc ciężkie rzeczy.
Mama mówi, że w czwartek zrobią mi następne zdjęcie :) Pewnie jest ciekawa jak się rozwijam i czy jestem zdrowy. Więc zobaczymy się w czwartek :)papa"

butterfly170
2009-04-06 12:39:55skomentuj (0) Tagi: maleństwo dziecko
Piątek 13-tego

Dziś jest zły dzień, nie dobry dzień, pojebany dzień!! Dzień piątek 13-tego.  Chyba coś o tym świadczy skoro mam tak zły humor.
Zaczęło się od snu, który był dość drastyczny. Ktoś biegał za mną z bronią i chciał strzelić parę kulek w pierś. Później jak się obudziłam, stwierdziłam, że nic mi się nie chce. Pogoda jest tak obrzydliwa, że szkoda oczu na patrzenie jak na dworze robi się okropne błoto... o szarówie nie wspomnę.
No cóż wyjść musiałam z domu. Więc ubrałam się, choć w ogóle nie miałam na to ochoty. Szłam spokojnie na autobus, który zwiał mi sprzed nosa- francowaty kierowca stał jeszcze na przystanku zamykając drzwi autobusu. Widząc że biegnę aby zdążyć ten palant uciekł wzrokiem udając że mnie nie widzi! Palant pieprzony. Ale poczekałam na następny. Wsiadłam i wysiadłam na dworcu. Szukałam konkretnej rzeczy- butów. Więc szłam sobie i szłam, aż w końcu znalałam odpowiedni sklep. Najpierw zobaczyłam śliczne buciki na obcasie - różowe, od razu wiedziałam że powinnam je kupić, ale szukałam jeszcze innych. Siedziałam w tym ciasnym sklepie jakieś pół godziny obijając się od baby po półki pełne butów. Całe szczęście żadnej pary nie strąciłam. Obsługa - czyli młode dziewczyny- była tak nadburmuszona, że chciało się stamtąd wyjść i wyć do księżyca. Ale miałam to w dupie. Kupiłam dwie pary.
Idąc na autobus żałowałam, że je kupiłam. Nie wiem dlaczego. Przecież podobają mi się bardzo. Ale zero satysfakcji.... Może dlatego, że nie wiem czy spodobają się Grzesiowi... Może dlatego, że mogłąm przeznaczyć tą kasę na coś innego, bardziej "odpowiedniego"-(tylko ja wiem co to słowo oznacza w przenośni).
No i mam spieprzony dzień nie tylko dlatego, że zaczął się psuć od samego rana. Grześ do mnie zadzwonił, zwrócił mi bardzo istotną uwagę, a ja zamiast spokojnie wysłuchać, zaczęłam się wściekać, do takiego stopnia, że łzy stanęły mi w oczach. Nie wiem czemu tak zareagowałam. Także i tym samym spieprzyłam humor Grzesiowi. Wyłączyłam telefon i wzięłam się za odkurzanie. Musiałam jakoś odreagować. Już nie pamiętam kiedy odkurzałam tak szybko...
Czy to co piszę teraz jest istotne??
Chciałabym żeby nie było....
Chcę wymazać ten dzień z kalendarza....



butterfly170
2009-02-13 14:59:10skomentuj (0)
Moja tożsamość

Jaka jestem?
Często sobie zadaję takie pytanie. Jest wiele odpowiedzi. Niektóre przeczą sobie... Ale w stosunku do mojej osoby to chyba normalne.
Tworzę kontrast.
Raz jestem biała, czasami czarna. Szarość? Hmmm... Muszę się zastanowić czy coś takiego dla mnie istnieje.
Ale nie jestem pesymistką. Czasami mam zły dzień,jednak nie wychodzę z tym na światło dzienne.
Analizuję sobie co jest nie tak i zastanawiam się co mam z tym zrobić. Uwielbiam kiedy jest kolorowo. Wtedy działa moja wyobraźnia. Lubię zmiany, ale jestem wierna. Staram się trzymać tego co powiedziałam, choć nie zawsze się udaje.

Typ mojego charakteru jest dość trudny, i przyznam się, że często się zastanawiam jak wytrzymują ze mną najbliźsi. Ale oni mnie akceptują. To mnie cieszy :)
Nie lubię mówić czegoś co jest nie prawdą, tylko po to aby przypodobać się jakiejś osobie. Kto mnie lubi, ten mnie lubi. Ci którzy nie chcą, niech robią to co do ich należy.

Jak już kiedyś pisałam, metaforycznie ujmując - rzadko, bo rzadko - ale czasami tak się czuję - jak rozdarta sosna. Treaz mi się nie chce opisywać dlaczego. Może taka kolej rzeczy. (??)

Jestem sobie sobą.



Poprostu.

butterfly170
2009-02-01 23:25:28skomentuj (2)
Życie daje w kość, ale szczęściem płaci

Każdy człowiek posiada chwile w życiu, które pamięta bardzo długo. Każdy z nas indywidualnie przeżywa różnorakie historie. Nie każdy o tym mówi, pisze... tak jak ja...

Nie chcę pisać o tym co było złe, niedobre i raniące, bo moja dusza już nie chce wspominać, chce zapomnieć. Teraz chce się tylko cieszyć i mówić o tym całemu światu.
Już nie raz pisałam o tej historii, każda nie dorównuje temu co przyeżyłam. Żadne słowo nie odzwierciedli tego czasu i chwil.. Ta pewnie też nie odzwierciedli, ale to nic... Tym mało się przejmuję.

Jeżeli chcecie to czytajcie dalej, jeśli nie to zróbcie co chcecie ;)




Jako nastolatka marzyłam o internecie (pewnie nie tylko ja). Dopóki nie miałam go w domu okupowałam całymi dniami kafejkę internetową u przyjaciółki. W końcu gdy mogłam spokojnie włączyć komputer w domowym zaciszu wszystko się zmieniło. Zalogowałam się na nieznanym dla mnie jeszcze wtedy portalu "epuls". Był bardzo ciekawy i bardzo pozytywny. Napisałam tam o sobie parę rzeczy i czekałam, słuchając uwielbianej przez siebie Kasi Kowalskiej. Po jakimś czasie zaczęła migotać pomarańczowa koperta, z nową wiadomością. Czytałam uważnie choć dużo tego tam nie bylo :)
Weszłam na profil użytkownika i oniemiałam. Jego zdjęcia były wręcz przerażające. Łysy facet na siłowni pokazujący mięśnie z wychodzącymi żyłami na głowie. Jego wiadomość była dość miła, więc odpisałam, choć nie mam pojęcia co mnie wtedy tak naprawdę do tego skusiło. Długo nieczekałam na odzew tego człowieka. Weszłam jeszcze raz na jego profil i ujrzałam miejsce zamieszkania "Gdynia". "Hmmmm... Jest dość daleko ode mnie"- pomyślałam- pożegnałam się z nim i poszłam spać. Następnego dnia nie zwlekając włączyłam komputer i z niepokojem wyczekiwałam aż otworzy się strona. Postanowiliśmy się przenieść na komunikator gg. Od tamtego czasu jak uzależniona narkomanka pisałam z nim dopóki nie żegnał się słowami "dobranoc".

Grześ- bo tak ma na imię- zaskakiwał mnie z dnia na dzień. Pisał poezję i to bardzo piękną poezję. Jego słowa układały się jak układanka, a słowa urzekały jak treny Kochanowskiego. Otworzył przede mną serce i duszę. Przyznam się, że znam wielu facetów, ale żaden nie potrafił pisać w ten sposób. Na skype usłyszałam po raz pierwszy jego głos. Urzkł mnie, aż oniemiałam. Był miękki, ciepły, prawdziwie męski. Mówił do mnie jak melodia, grało mi w duszy gdy go słyszałam. Potrafił mi się zwierzyć z najtrudniejszych chwil, ja go zrozumiałam i vice wersa. Pragnęłam się z nim spotkać, ale były dwie przeszkody. I to dość duże przeszkody. Byłam niepełnoletnia, a podróż na drugi koniec Polski mógł mi zaszkodzić, druga przeszkoda była większa- miał dziewczynę..... Ładną blondyneczkę, starszą ode mnie o rok. Zazdrościłam jej tak wielkiego skarbu. Ale po jakimś czasie okazało się, że ona tego nie docenia. Jednak wtedy nasze drogi się rozeszły się, nie na długo jednak...

Pewnego zimnego i ponurego dnia postanowiłam napisać sms-a do niego i ku mojemu zaskoczeniu odpisał. I tak spowrotem do siebie pisaliśmy. Ale to już było coś innego. Po tylu latach obydwoje dorośliśmy. Wiedzieliśmy czego chcemy. Zaproponowałam spotkanie, na które Grześ dopiero po jakimś czasie się zgodził. I tak przyjechał do mnie, do małego miasteczka oddalonego o 570 km. od pięknej Gdyni. I tak w pełni dojrzałych decyjzji postanowiliśmy ze sobą zamieszkać. Planujemy wspólne życie, swoją przyszłość i co najważniejsze "kochamy się mocniej niż wczoraj, choć myśleliśmy, że mocniej się nie da"



A teraz parę słów do ludzi którzy mieli podobną sytuację. Nie rezygnujcie z marzeń, choć nie spełniajcie ich za wszelką cenę. Życie Wam podpowie kiedy jest najlepszy czas na ich spełnienie...
Pokonacie przeszkody, które mogą się Wam wydawać nie do przeskoczenia. Jak widzicie moje marzenie dopełniało się przez parę lat. I bywały w moim życiu chwile złe i dobre. Jeszcze wtedy jednak nie wiedziłam czego chcę. Gdy przyszedł na to czas zrozumiałam czym mam się w życiu kierować. Najważniejszą rzeczą na świecie. SERCEM kochani, sercem....

butterfly170
2009-01-13 14:16:26skomentuj (0)
Wspomnienia studenckie

Brązowe mosty, huk stukanych szyn...
Złocista jesień, zimne chodniki...
Zmarznięte ptaki... Miasto za dnia- wspomnienia życia studenckiego we Wrocławiu.
W pośpiechu każdego dnia było coś do załatwienia, ale zawsze był czas na piwo z przyjaciółkami pod wiaduktem w bardzo przytulnym barze :)
Cotygodniowe spotkania i wspólna nauka...
A teraz tęsknota, wspomniania. Były czasem dobre i złe chwile, ale tak to już jest. Nie mówię że było źle.
A teraz??
Teraz jestem tutaj, nie powiem gdzie :)
Ale jest mi cudownie. Jestem daleko a zarazem tak blisko...
Jestem sobie sobą....

butterfly170
2008-11-19 17:04:09skomentuj (0)
my Angel

You are still my angel
My sun in the cloudy days
You are the flower whitch grows in winter
There only you for the rest of my life!!
I WON`T FORGET YOU TILL THE END OF TIME!!! for you :)




butterfly170
2008-09-28 16:54:35skomentuj (0)